Rozdział 7
**Jasiek**
-Gdzie wy się z ją spotkaliście ?- spytałem -gdzie ? - spytał - przed parkiem wpierdolił mi o to, że chciałem jej pomóc. Ale na początku nie wiedzieliśmy, że to ona. Dopiero gdy objąłem ją w tali i przypierdoliła i powiedziała, że spotkamy się w wojsku. To się zorientowałem, że to ona- powiedział John - czemu nie moja dziewczyna?- spytałem, nigdy nie byliśmy parą. Może tylko tak wszystko wyglądało ale parą nie byliśmy - czemu ? - zaśmiał się chłopak - temu, że zaraz po tym, jak dostałem nasz kochany Bieber szukał jej a gdy my przyszliśmy tutaj to dobrze się bawili. Po czym on na najprawdopodobniej zaniósł do swojego domu - powiedział - jak najprawdopodobniej zaniósł do domu ?- spytałem wkurwiony - normalnie wziął ją na ręce a ona posłuszna mu przytuliła sie do niego i chyba poszli do domku pana Biebera - powiedział John - zabiję gnoja - powiedziałem i ruszyłem w stronę domu Biebera. Dobrze znanego tutaj . Gdy byłem obok domu Biebera zawahałem się czy aby na pewno to było dobre rozwiązanie . Bo prędzej czy później to spotkam się z Tosią. A czy to coś zmieni, że wejdę do domu kilku najlepszych ludzi w Waszyngtonie i dam w pysk Bieberowi. Tośka przecież może tak samo zareagować jak na ostatnim spotkaniu . Nie czekając dużej przeskoczyłem przez bramę i szybkim krokiem weszłem do domu - czego tu szukasz Dąbrowski ?- spytał jeden z chłopaków siedzących w salonie - gdzie jest Bieber ?- spytałem wkurwiony - Mahone - warknąłem - to przez ciebie taka jest Tośka - powiedziałem wiedziałem co nieco o historii Tosi - Dąbrowski miło mi cie widzieć . Śmieszny jesteś mówiąc, że niby coś wiesz o Tośce - zaśmiał się Mahone - gówno o jej wiesz - powiedział wstając , i podchodząc do mnie - mówisz , że gówno wiem - zaśmiałem mu się prosto w twarz - tylko ona ci została prawda, nie licząc ojca i matki . Którzy załamali się po tak tragicznej stracie córki. Minęło już tyle lat, tyle pieprzonych miesięcy i dni a oni nadal pamiętają dzień. Pieprzony dzień w którym oddali dziecko aby mogło żyć. Oddali ludziom których nie znali, ludziom którzy wiedzieli, że tylko oni będą mogli pomóc ich kochanej córeczce . A ty co ? Ty przyrzekłeś sobie , że odnajdziesz swoja siostrzyczkę i opowiesz jej całą prawdę. Prawdę o tym , że jej rodzina w Polsce nie jest jej rodziną. O tym, że w każdym momencie może umrzeć bo jest nie uleczalnie chora. Nie ważne ile będzie miała operacji na serce . To jej i tak nie pomorze. Dobrze o tym wiesz. Dzięki tobie jeszcze, żyje - powiedziałem a wszyscy w salonie patrzyli na mnie - skąd o tym wszystkim wiesz?- spytał zdenerwowany Mahone - widzisz jak się nie znasz na ludziach - zaśmiałem mu się prosto w twarz i skierowałem się w stronę schodów. Gdy byłem na piętrze weszłem do pierwszego pokoju od schodów i od razu trafiłem do pokoju Biebera - Dąbrowski?- Jasiek?- powiedzieli równocześnie - Tosia - zacząłem - to jest ten twój Jasiek?- spytał Bieber Tosi- tak to jest ten mój Jasiek - powiedział i przytuliła mnie mocno - Tosia, spójrz na mnie - powiedziałem , po czym dziewczyna lekko podniosła głowę i spojrzała mi w oczy - Tośka- powiedziałem po czym wziąłem ją na ręce - gdzie ją bierzesz ?- spytał oburzony najwyraźniej Bieber - do szpitala - czemu ?- spytał - temu, że jeśli nie znajdzie się w szpitalu to może umrzeć. Rozumiesz - powiedziałem - jak umrzeć ?- spytał zdenerwowany - normalnie. Nie pytaj się o więcej tylko bierz klucze od auta i chodź zawieziesz nas - powiedziałem lekko podenerwowany zachowanie chłopaka kilka lat starszego ode mnie. - gdzie ja bierzesz? - spytał Mahone - do szpitala pajacu, jesteś jej bratem. Powinieneś wiedzieć o tym, że twoja siostra musi mieć transfuzję krwi. Nawet jak patrzyłeś w jej oczy to powinieneś zauważyć, że jest coś nie tak - powiedziałem wychodząc z domu . - proszę tutaj nie stać, to miejsce jest dla karetek - powiedziała jakaś pielęgniarka gdy zatrzymaliśmy się przed szpitalem - idę z Tośka do szpitala a ty jedź na parking - powiedziałem i wysiadłem z samochodu i szybko wszedłem do szpitala - co się stało ?- spytała ta sama pielęgniarka, która kilka minut temu stała przed szpitalem - miała kilka razy przeszczep serca, teraz powinna mieć transfuzję krwi . Tylko , że coś jest nie tak - powiedziałem - proszę na salę segregacji - powiedziała po czym otworzyła przede mną drzwi.
**Austin**
- Austin, ty zawsze jesteś taki pojebany ? Zawsze - krzyczał - no kurwa ukryć siostrę, żeby nikt się nie dowiedział. Ale, żeby ukrywać to, że twoja siostra jest chora ? To ja cie kurwa już nie rozumie. Jak ? Ja się pytam jak tak kurwa można ?- krzyczał Zayn.
Koniec rozmowy na czacie
Koniec rozmowy na czacie
******
Hej, kolejny rozdział! Wiem,że krótki ale chciałam dodać bo coś długo mnie tu nie było.
Zapraszam także do czytania mojego drugiego ff-
http://youthlovepaindrugproblemhatedeath.blogspot.com/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz