sobota, 2 kwietnia 2016

Rozdział 5

                          Rozdział 5 

Na samym początku nie wiedziałam co zrobić, ale alkohol płynący w moich żyłach z krwią. Jak by sam do mnie przemawiał, że mam się bawić i o wszystkim zapomnieć. Więc z rytmem muzyki zaczęłam poruszać biodrami. Nagle w głośnikach zaczęła lecieć wolna, romantyczna muzyka dla zakochanych. Postanowiłam zejść z parkietu, ale chłopak z którym tańczyłam, przyciągnął mnie do siebie. Jeszcze bliżej niż tańczyliśmy wcześniej. Objął mnie wokół tali, a ja żeby nie wyróżniać się z tłumu zarzuciła ręce za szyję chłopaka.  Tańczyliśmy tak do końca piosenki.  W pewnym momencie przed następna piosenka chłopak uniósł moja brodę i spojrzał głęboko w oczy.  Czułam się tak jakbym znała go całe życie.  Nagle chłopak naparł swoimi wargami na moje.  Bez za wahań od odwzajemniłam pocałunek.  Czułam się jak w siódmym niebie.  Było tak pięknie.  Ale nagle zobaczyłam siostrę.  Siedziała przy barze.  To tak jak zobaczyć ducha.  Szybko odeszłam od chłopaka, nawet nie spoglądając mu w oczy i wyszłam z klubu.  Tak jak kopciuszek uciekał o wybiciu północy tak też ja uciekałam aby mnie nie zauważyła.  A może już mnie widziała?  Nie mam pojęcia ale dużej nie zostanę.  Wybiegłam przed wejście do klubu i rozejrzałam się.  Nic całkowicie nic.  Ani jednej żywej duszy. A czego ja się spodziewałam w piątek a raczej już sobotę około drugiej nad ranem? Nagle poczułam te same dłonie na biodrach.  Nie wiedziałam czy mam się cieszyć czy bać. - nie ładnie to tak uciekać w samym środku całowania - powiedział i położył głowę w zagłębieniu mojej szyi.  To teraz boję się tego chłopaka a nawet nie wiem jak wygląda - nie denerwuj się skarbie - powiedział i zaczął mnie całować po szyi. - daruj sobie - powiedziałam i można powiedzieć, że wyrwałam się z jego objęć.  Ale po chwili i tak byłam z powrotem w tej samej pułapce - gdzie się tak śpieszysz? - spytał.  Zaczyna mnie  już wkurzać ten chłopak - do domu- odpowiedziałam  - to ja cie z miłą chęcią zawiozę - powiedział i zaczął iść ze mną w stronę parkingu.  Iść?  Raczej z tego co wywnioskowałam to nieść - gdzie mieszkasz? - spytał - w domu- odpowiedziałam - to wiem, nazwa ulicy? -  spytał - nie powiem ci - odpowiedziałam szybko i stanowcze.  I jak nagle byłam piana  tak cały alkohol ze mnie wyparował gdy zobaczyłam jak moja siostra wychodzi klubu z jakimś chłopakiem kucąc się.  - ile razy mam ci mówić, że nie wiem gdzie ona jest. Jak bym wiedziała to bym z tobą po klubach nie chodziła - odpowiedziała,  zbliżając się do nas coraz bardziej.  Nie chcąc być rozpoznana wpiłam się w usta chłopaka który trzymał mnie na rękach - no kolejne zakochańce.  To tak jak bym widziała Jasia i Tosie - powiedziała i odeszła z jakimś chłopakiem prawdopodobne do swojego auta. Oderwałam się od chłopaka i zeszłam z jego rąk - dzięki a teraz pa- powiedziałam odchodząc ale.  Tak jak sytuację się powtarzają tak teraz sytuacja z przed kilku minut się powtórzyła - zabieram cie do domu- powiedział i wsadził mnie do auta,  tak,  że siedziałam na miejscu pasażera z przodu.  Zapiął mi pas bezpieczeństwa  okrążył   auto marki najprawdopodobniej BMW kolor czarnego.  Usiadł przy kierownicy i odpalił silnik - jesteś piany.  I masz zamiar jechać autem? - spytałam - kotek nie raz prowadziłem po pijaku - powiedział - a poza tym mój dom jest niedaleko- dodał po chwili - jak twój dom? - spytała zaskoczona -  no normalnie - odpowiedział i ruszył z parkingu przy klubie. Po pięciu minutach modlenia się o dalsze życie, auto zatrzymało się przy ogromnym domie - no to jesteśmy - powiedział i  wyłączając  silnik wyszedł z auta - na co czekasz? -  spytał - na moje wielkie łóżko - powiedziałam - chodź, mam duże łóżko zmieścimy się oboje - powiedział i wyciągnął mnie z auta.  Po czym zaprowadził jak małe dziecko ciągnące mamę za nogę gdy chce jakąś zabawkę.  Prosto do drzwi po czym  otworzył je bez otwierania zamków.  A więc są tylko dwie opcje.  Ma wszędzie kamery albo mieszka z kumplami w domu.  Weszłam za chłopakiem do domu. Był urządzony w nowoczesnym stylu czyli białe, kremowe, szare  i czarne kolory. Chłopak bez żadnego przedłużania jak to robią chłopaki aby dziewczyny nie musiały się męczyć przerzucił mnie przez swoje ramiona i biegiem ruszył prawdopodobnie do swojego pokoju.  Po krętych i długich schodach znalazłam się w sypialni chłopak. W była czarno-biała z drobnymi elementami szarości.  Chłopa rzucił mnie na ogromne łóżko a sam zdjął  siebie ubrania i biegiem ruszył chyba do łazienki - idę się kąpać a ty się rozgość - tyko tym po nim zostało w pokoju oraz  jego ubrań. Kilka minut później chłopak wyszedł z szarych drzwi w samym ręczniki na biodrach- możesz się iść wykąpać - powiedział. Nie czekając na nic więcej weszłam do łazienki z której przed chwilą wyszedł chłopak nieznanego mi jeszcze imienia.  Po wejściu zamknęła drzwi,  następne zdjęłam z siebie wszystkie rzeczy i weszłam pod prysznic. Zimny strumień wody skierował na ciało po czym chwyciłam żel pod prysznic szatyna o cudnych oczach i niewielką ilość wtarłam go w ciało. Ten sam żel którego używałam  w wojsku.  Był pożyczone od jakiegoś chłopaka bo nie wzięłam sobie na zapas. Spłukałam pianę z ciała i wyszłam z kabiny prysznicowej.  Owinęła ciało czarnym ręcznikiem  następnie dokłada je wybierając. Nałożyłam na siebie bieliznę wyszłam z łazienki. Szatyn spał ja małe dziecko.  Po drodze chwyciłam jeszcze tylko koszulkę chłopaka  nakładając  ja na siebie położyłam się obok chłopaka i usunęłam. 
***Austin***
Zabije Justina.  Znowu wziął kluczyki do do mojego samochodu bez pytania. Szybkim krokiem wszedłem do domu chłopaków,  po czym skierowałem się do pokoju Biebera.  Otworzyłem szybko drzwi i zamarłem.  Tosia leżała na nim w jego koszulce a  on.  Jak on trzymał te swoje łapska na jej tyłku. Wkurwiłem się  i wyszłam po czym wszedłem jeszcze raz,  trzaskając  drzwiami. Tak aby się obudzili,  Bieber obudził się od razu  Tosia spała jak zabita.  Ale jak tylko poruszały się  ten skurwysyn obudziła się - co się stało?  - spytała zaspana - nie wiem- powiedział Bieber -  Bieber- warknąłem, po czym dwójka spojrzała na mnie. 





¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤
Hej 5 rozdział gotowy. Nie wiedziałam czy się wyrobię ale jak widać. Wyrobiłam się. Więc tak:
-piszcie co sądzicie 
-przepraszam jak coś za błędy postaram się jak jak najszybciej je poprawić. 
Następny rozdział za tydzień. 
Chciałam jeszcze powiedzieć, że około godziny 15.00-16.30 dodaje dodaje nowe opowiadanie.  



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz