Rozdział 1
Pół roku w Afganistanie na praktyce. To jest coś. No ale cóż trzeba wracać do domu. Jestem już w Polsce, na lotnisku w Warszawie. Ciekawe czy w ogóle o mnie jeszcze pamiętają. Zabrałam ze sobą walizki i skierowałam się do wyjścia z lotniska. Wyszłam, a moim oczom ukazał się wielki transparent z napisem:" Kochamy cię Tosia " trzymały go moje kochane bff i prawie większość znajomych ze szkoły - Tośka!- zawołała Ksenia i rzuciła mi się na szyję - tak cholernie za tobą tęskniłam - powiedziała - ja też skarbie- odpowiedziałam i przytuliłam ja mocniej. Po chwili przytulałam się ze wszystkimi na samym środku wejścia na lotnisko. Ale co tam lepiej zatarasować przejście do śpieszących się i tak już spóźnionych ludzi niż odejść trochę w bok. Po godzinie byłam w domu, tak jak się spodziewałam nikogo nie było więc, musiałam czekać przed drzwiami aby ktoś przyszedł do domu . Albo na szczęście zapomniał czegoś i po to przyjechał w pośpiechu. Nagle pod bramę wjazdową podjechało białe audi. A z niego wysiadła w samej osobie moja kochana siostrzyczka Melania, po czym skierowałam się do tyłu i otworzyła drzwi - wyskakuj skarbie- powiedziała siostra łagodnym i słodziutkim głosem do kogoś. Kto siedział na tylnych siedzeniach w aucie. Po chwili ukazała mi się postura małej dziewczynki tak na około maks pięć lat - mamo, mamo! Jakaś pani, siedzi na naszych schodach!- zawołała melodyjnym głosem dziewczynka - Bree przestań już się wygłupiać, i tak dużo kłopotów narobiłaś dzisiaj w przedszkolu- powiedziała wyjmując coś z bagażnika - ale na prawdę! Popatrz! Wygląda tak jak ty !- powiedziała pokazując na mnie- Bree prze...- powiedziała - Tośka! Co ty tu robisz?!- spytała - cześć! Też się za tobą stęskniłam, cieszę się, że cie widzę - powiedziałam przesłodzonym głosem - matko przepraszam! Ale ty nie miałaś być w Afganistanie?- spytała - tak miałam być, ale wiesz pól roku minęło a ja o tak znalazłam się tutaj! A ty gadaj mi tu jak na spowiedzi. Jak zrobiłaś sobie tego brzdąca i już ma tak gdzieś pięć lat, mnie tylko pół roku nie było!- powiedziałam pokazując na dziewczynkę - ale ja nie mam pięciu lat. Ja mam cztery - powiedziała zadowolona- no to cztery- powiedziałam - chodź, opowiem ci w domu. Bree przedstaw się cioci- powiedziała - jestem Bree a ty ?- spytała - ja jestem Tosia, możesz mi tak mówić skarbie. Jestem siostra twojej mamy - powiedziałam uśmiechając się do dziewczynki. ** Dwa dni później ** Dzisiaj znajomi organizują imprezę z okazji że przyjechałam. Taki znajomych mieć to skarb. Jest szesnasta, o osiemnastej jest impreza. Musze zacząć się przygotować, weszłam do łazienki, rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Umyłam się i wyszłam z kabiny prysznicowej, owinęłam ciało czarnym ręcznikiem, oraz włosy. Wytarłam ciało po czym nałożyłam komplet czarnej koronkowej bielizny , wytarłam dokładnie włosy i je wysuszyłam. Przejrzałam się w lustrze, mój tatuaż jest prześliczny. Wysoko na udzie, można powiedzieć że prawie w pasie mam go, nie jest to obrazek ale cytat " Walczę do ostatniego tchu. Walczę do ostatniej kropli krwi. Walczę bo chcę żyć. Walczę bo potrafię sama decydować o tym jak ma żyć". Wyszłam z łazienki i spojrzałam na zegarek wiszący na ścianie, miała jeszcze godzinę do wyjścia. Wiec otworzyłam szafę i wyjęłam z niej czarna sukienkę, w tali obcisła a od pasa ślicznie rozkloszowana. Na środku jest duża błyszczącą kokarda. Nałożyłam ją, wyjęłam czarne szpilki, oraz srebrna kopertówkę do której wrzuciłam telefon, dokumenty, kilkadziesiąt złotych oraz klucze do domu . Gdy byłam ubrana, skierowałam się do toaletki stojącej niedaleko okna. Usiadłam, wyjęłam z małej półeczki pod lustrem kosmetyki. Dokładnie pędzlem pomalowałam twarz rozjaśniaczem, podkreśliłam oczy czarną kredką, o pudrowałam policzki bronzerem, powieki czarnym cieniem oraz białym aby rozjaśni spojrzenie, do tego długie i wyraziste kreski elaynerem oraz rzęsy tuszem. Na sam koniec poprawić jeszcze brwi w bardziej wyraziste i musnąć usta krwisto czerwoną szminką. I makijaż gotowy . Spojrzałam w lusterko, makijaż w 100% gotowy, ale włosy jeszcze muszę jakoś uczesać. Po kilku minutach zastanawiania się rozczesałam je i podkręciłam końcówki lokówka. Spojrzałam na zegarek. Punkt 18. Wstałam poprawiałam sukienkę, wzięłam torebkę i wyszłam z pokoju. Zeszłam schodami do salonu gdzie czekali na mnie już znajomi - dłużej nie można było?- spytała Kseni - wiesz mogę jeszcze się wrócić - powiedziałam uśmiechając się do znajomych. - dobra chodź już. Ja, ty,Marcel i Dawid jedziemy razem - powiedziała Ksenia- a reszta powinna być już na miejscu - dodała - okey- popędziłam. **kilkanaście minut później** Nie mam pojęcia gdzie my w ogóle jesteśmy. Nic nikt nie chce mi powiedzieć - no to wysiadamy - powiedział Dawid- gdzie my w ogóle jesteśmy ?- spytałam - gdzie się poznaliśmy?- spytał Marcel- no w lesie, a może nad rzeką. Bo las jest obok to nad rzeką i lasem- powiedziałam - no właśnie, czyli gdzie jesteśmy?- powiedział. Wyszłam z auta , a mi ukazał się "parking" całkowicie pełny. Skierowaliśmy się w stronę wejścia nad rzekę , gdy byliśmy coraz bliżej było widać przeróżne światła oraz słyszałam coraz głośniejszą muzykę . Weszliśmy " do klubu" . Wszędzie ludzi i to wszyscy których znam. Podeszłam do baru z Ksenia - dwa szoty- powiedziałam po chwili gorzki o gorący napój znajdował się w moich żołądku - cztery razy to samo - powiedziała Ksenia. Po kilkunastu szotach, kilku drinkach i dwóch piwach byłam nieźle wstawiona- idę na brzeg - powiedziałam do Marcela z którym tańczyłam - iść z tobą?- spytał - nie. Poradzę sobie- powiedziałam i skierowałam się w stronę brzegu. Usiadłam na mostku, zdjęłam szpilki i włożyłam nogi w wodę - a my się chyba nie znamy- powiedział jakiś chłopak - nie sądzę - odpowiedziałam nie odwracając się - Jasiek- powiedział podając mi rękę - Tosia- odwiedziłam podając dłoń. Spojrzałam na dłoń a na niej tatuaż, bardzo dobrze mi znany . Taki sam jak ja mam na udzie - Jasiek - krzyknęłam i przytuliłam się do chłopaka , chłopak odwzajemnił mój gest - ale co ty robisz w Polsce ?- spytałam - przecież ty, mieszkasz w .... Waszyngtonie - powiedziałam - przyjechałem do kuzyna, a on, że macie jakąś imprezkę z okazji powrotu dziewczyny z wojska. Na początku nie skumałem ale jak spytałem jak ta dziewczyna ma na imię a on mi odpowiedział,że Tośka to wiedziałem że chodzi tu o ciebie to nie mogłem nie przyjść- powiedział. Po czym złapała mocno mnie w tali i wskoczył do wody.
**************
No to pierwszy rozdział za nami( a raczej za mną). Jaki widzicie Tośka spotyka znajomego z wojsk. Jasiek nie będzie taki jak w rzeczywistości tylko całkowicie inny. Zapraszam do czytania fan-fiction mojej przyjaciółki http://everydayimissingyou.blogspot.com/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz